piątek, 14 marca 2014

#23 Harry

- Dlaczego mi to robisz?! - Krzyczałam. - Proszę! - Chwyciłam go za dłoń, lecz on szybko ją schował. 
- Wybacz... - Powiedział, zamykając torbę z ubraniami - Przepraszam, że cię już nie kocham... to nie twoja wina - oznajmił. Chwycił torbę i powoli zaczął schodzić po schodach.
- Jak możesz? Obiecałeś! Obieciałeś, że zostaniesz ze mną na zawsze, że nigdy mnie nie opuścisz! Proszę! - Byłam tak zakpłakana, że ledwo udało mi się powiedzieć jakiekolwiek słowo. Był to dla mnie duży wysiłek. Byłam na skraju załamania. Josh... Josh który obiecał że zostanie ze mną że nigdy mnie nie opuści, że będzie mnie kochał... kochał na zawsze. 
Zaczął ubierać buty. Czułam, że go tracę, na zawsze. Nie byłam w stanie nic powiedzieć, spojrzał na mnie ze smutkiem i wyszedł. Zaczęłam krzyczeć jego imię, oparłam się o drzwi i usiadłam. Nie mogłam przestać płakać. Pobiegłam do sypialni, musiałam się ukarać, wyjęłam coś ostrego i zaczęłam rysować po swych rękach, było źle, czułam się bezsilna. Gdy spoglądałam jak krew spływa na podłogę, było przyjemnie, jednak nie zdawałam sobie sprawy z tego jakie mogą być  z tego konsekwencję. 

*nazajutrz rano*

Otworzyłam oczy, były spuchnięte i obolałe. Płakałam całą noc. Pościel była cała we krwi, a moje dłonie... Gdy spojrzałam na nie miałam ochotę zrobić kolejną partię kresek, albo znów zacząć płakać... Byłam osłabiona i blada, czułam że straciłam dużo krwi. Ledwo sięgnęłam po telefon, wybrałam numer Harrego, przyjaciela. Przeraził się gdy mnie usłyszał. Powiedział, że będzie za kilka minut. 
Leżałam w sypialni, nie miałam choty ruszać się z łóżka. Usłyszałam dzwonek od drzwi, ledwo ruszyłam się z łóżka i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi.
- [t.i.] - Powiedział i szybko do mnie podszedł.Nic nie mówiłam. Spojrzał na moje ręce. Był przerażony. - Dlaczego? - Zapytał.
- A jak myślisz? - Zapytałam i przytuliłam się do Niego mocno. Nie chciałam go puszczać, chłopak chyba mnie też.
- Chodź - Powiedział, po czym zajął się moimi nadgarstkami, potem miałam na nich już tylko bandaż. - Jak się trzymasz?
- Źle - Odpowiedziałam, po czym po moim policzku spłynęła łza. - Zostań, proszę. - Powiedziałam, podchodząc do Niego. - Zostań na noc, nie zostawiaj mnie samej... - Chłopak spojrzał na mnie, po czym odpowiedział "zostanę"

* w nocy *

Obudziłam się z przeraźliwym krzykiem. Miałam zły sen. Zaczęłam krzyczeć i płakałam. Do sypialni wbiegł Harry, który leżał na dole w sypialni.
- Harry - Powiedziałam, przez co momentalnie się uspokoiłam - Zły sen.
- Już dobrze? - Zapytał.
- Tak. - Odpowiedziałam, po czym Harry chciał już wychodzić. - Zaczekaj! - Spojrzałam na niego, a chłopak na mnie. - Zostaniesz ze mną? - Zapytałam, po czym osunęłam się na bok,aby zrobić miejsce chłopakowi. Bez słowa, położył się obok mnie, po czym ja położyłam głowę na jego klatce. 
 Obudziłam się rano. Chłopaka nigdzie nie było, pomyślałam, że uciekł, że zostawił mnie. Zbiegłam na dół do kuchni. Zobaczyłam go stojącego przy kuchence w samych bokserkach.
- Wstałaś - Powiedział, po czym podał mi talerz z tradycyjną mi jajecznicą. Usiadłam i zaczęłam jeść.
- Dawno nic nie jadłam - Zaczęłam - Dziękuję że tu jesteś - Spojrzałam na chłopaka na co on: 
Usiadł na przeciwko mnie. 
Nagle naszą rozmowę przerwał dzwonek dzwoniący do drzwi, postanowiłam, że to ja otworzę. 
 Otworzyłam powoli drzwi i zobaczyłam... zobaczyłam Josh'a.
Chłopak bez słowa wszedł do domu.
- Po co przyszedłeś? - Zapytałam.
- Przyjechałem Cię odwiedzić... - Odparł, po czym przybliżył się do mnie, chciał przytulić.
- Zostaw mnie! - Krzyknęłam, przez co Harry wyszedł do Nas.
- Zostaw ją! - Odparł Harry, na co Josh spojrzał surowym wzrokiem.
- A to kto? - Zapytał i podszedł do Harrego - Co tu się działo? - Zapytał spoglądając na chłopaka w końcu był w samych bokserkach.
- Wyjdź stąd! - Powiedziałam, po czym podeszłam do Josh'a. Spojrzał na mnie z zaciśniętą dłonią. - Josh co ty robisz? Dlaczego nie jesteś taki jak wcześniej? Dlaczego się zmieniłeś, tak drastycznie! Nie jesteś tym kim byłeś wcześniej... - Powiedziałam stanowczo. 
- A zastanawiałaś się dlaczego? Dlaczego znalazłem inną? Spójrz na nią, a spójrz na siebie, ciągnąłem ten związek bo niemiałbym gdzie zamieszkać, a teraz rodzice mojej dziewczyny się wyprowadzili i mieszkamy razem... o a to co? - Zapytał spoglądając na moje ręce - Nie mów, że zrobiłaś to z tak błachego powodu... - Zaczął się śmiać. - Teraz szukasz pocieszenia u kogoś innego i... - Nie pozwoliłam mu dokończyć ponieważ rzuciłam się na niego z pięściami 
- Ty draniu! - Krzyczałam - A ja cię kochałam! - Nie potrafiłam się opanować, dopiero wtedy gdy Josh odepchnął mnie z całej siły na ścianę. Harry z przerażeniem podbiegł do mnie. 
- Ale pamiętaj! To nie koniec. - Odparł, po czym wyszedł.
 Byłam zalana łzami. Nie umiałam opanować się od płaczu. Harry usiadł obok mnie i przytulił mnie mocno. Wtuliłam się w jego ciepły tors. 
- Wszystko w porządku? Mam cię zabrać do szpitala? 
- Nie... - Powiedziałam stanowczo. - Już dobrze. Przynajmniej zdałam sobie sprawę jaki jest i, że nie muszę się starać naprawiać naszego związku. - Harry spojrzał na mnie z przekonaniem, otarł moje łzy.
- Zabiorę cię gdzieś - Chwycił mnie za dłoń. - Idź się ubierz, będę czekał. 
 Nie miałam pojęcia co się szykuję, ale nie protestowałam, byłam obojęna, ubrałam <KLIK>, Harry również był już gotowy, pomógł mi wsiąść do jego auta. 
 Dojechaliśmy, chłopak wyjął z samochodu koc.
- Chodź - Powiedział, po czym wyjął rękę w moją stronę, uścisnęłam ją i ruszyłam wraz z nim. 
 Zaprowadził mnie do lasu, jednak tam było inne miejsce, piękne, pełno kwiatów, soczysty kolor zieleni. 
 Harry rozłożył koc, po czym usiedliśmy. 
- Pięknie tu Harry - Powiedziałam.
- Ty jesteś piękna - Odpowiedział, na co się zarumieniłam. Chłopak spojrzał na moje dłonie, po czym jedną z nich ucałował.- Nigdy już tego nie zrobisz, obiecaj - Spojrzał na mnie.
- Obiecuję - Odpowiedziałam, po czym położyłam głowę na jego ramieniu. 
 Chłopak chwycił mnie delikatnie za podbródek i przybliżył się. Zrobiło się bardzo niezręcznie, w sumie sama nie wiedziałam co mam teraz zrobić, czy uciec? czy zostać?
 Chłopak spoglądał na mnie, po czym szepnął do ucha " kocham cię" i pocałował, nasze pocałunki zaczęły robić się bardziej namiętne.
W tym momencie zdałam sobie sprawę kto tak naprawdę mnie kocha... a kto nie. Zaczęłam się pochylać na Harrego, aż w końcu położyłam się na nim. Całowaliśmy się bez końca. Było świetnie. Namiętność przerodziła się w stanowczo coś innego:
- Kocham Cię Harry - Odpowiedziałam.

~~*~~
Macie imagin kochani ♥ Dawno mnie tu nie było, imagin też taki sobie, ale ważne że jest! :) 
Jeżeli jeszcze ktoś nie wie to jest już rocznica bloga! tak mój bloga ma rok! ♥