niedziela, 17 listopada 2013

Dziękuję!

Witajcie kochani, tak wiem rzadko kiedy tu coś dodaję przepraszam nadrobię to obiecuję. 
Dość długo mnie tu nie było a pojawiła się piękna liczba wejść 32 tys. kocham was bardzo i dziękuję! Byłoby miło jakbyście jeszcze komentowali, dawali propozycje z kim mam zrobić następnego imagina, lub jeżeli chcecie żebym to napisałam dla kogoś z was. Możecie mi również zadawać pytania na asku ask.fm.perffectworld bądź wysyłać swoje imaginy adres podany po lewej strony, a teraz ważna sprawa!
WYSYŁAM  POCZTÓWKI  ŚWIĄTECZNE!!!
NAPISZ W KOMENTARZU "CHCĘ" WRAZ Z ADRESEM E-MAIL ODPISZĘ Z PROŚBĄ O ADRES! 

niedziela, 13 października 2013

#20 Liam

Siedziałaś na swoim łóżku zagubiona w głębi książek z matematyki. Eh... Cholerna matematyka najgorszy przedmiot. Próbowałaś się uczyć, z tego względu że z matematyki nie byłaś jakimkolwiek geniuszem. Po chwili to pokoju wbiegła dosłownie podekscytowana z uśmiechem na twarzy tak to Marika, twoja najlepsza przyjaciółka. Usiadła obok ciebie rzucając twoimi książkami na bok. Już miałaś jej zwrócić uwagę.
- Idę na randkę z Tomkiem! W końcu nam się udało! - Była taka szczęśliwa. - Ale spokojnie sama nie idę gdyż ty idziesz ze mną! Jego kumpel Liam przyjeżdża do niego, więc postanowiłam was poznać. 
O nie tylko nie to. W kwestach chłopców nie byłaś dobra, raz w życiu miałaś jednego chłopaka. Jesteś osobą bardzo nieśmiałą co najwidoczniej bardzo widać. 
- Nie nigdzie nie pójdę, poza tym mam naukę. Marika czy ty zawsze musisz robić źle?
- Za późno! Ubieraj się! Za 2 godziny mamy być. No proszę będzie fajnie - Nalegała. Po dłuższej dyskusji zgodziłaś się. Ubrałaś to: <KLIK> a włosy spięłaś w całkiem luźnego koka. 
 Gdy już doszłyście do umówionego miejsca obaj chłopcy już tam siedzieli. Liam zaczął się cały czas na Ciebie patrzeć. Tomasz miło przywitał się z Mariką i z Tobą. Z Liam'em było całkiem inaczej był trochę nieśmiały, albo... bardzo?
Prawie cały czas odwracał wzrok w przeciwną stronę, postanowiłaś przerwać tę niezręczną ciszę pomiędzy Wami może też z tego względu że Marika nic nie pomagała była zajęta hm... kim innym.
- A więc czym się interesujesz? - Powiedziałaś swym niezwykle delikatnym głosem.
Chłopak spojrzał z  uśmiechem na Ciebie.
- Uwielbiam przedmioty ścisłe przede wszystkim matematykę mógłbym liczyć cały czas. - Zaśmiał się. Nareszcie zrobił się bardziej śmiały.
- Za to ja mam niezwykłe problemy z matematyki nie potrafię jej pojąć.
- Zaraz to może dam ci korepetycje. Jestem całkiem niezły w te klocki - Zaproponował bardzo śmiało!
-Ymm... Czemu nie. - Chłopak wyjął z kieszeni karteczkę ze swoim numerem telefony jak gdyby przewidział to wszystko. 
Wieczór minął naprawdę sympatycznie nie spodziewałaś się że tak będzie. Na pierwszy rzut oka Liam wydawał się całkiem beznadziejny ny jak widać pozory mylą. Jest całkiem śmiały tylko trzeba do niego podejść z dystansem. 
Nazajutrz z całkiem znanych powodów zadzwoniłaś do niego, aby umówić się na dane korepetycje. Umówiliście się śmiało jeszcze na ten sam dzień. Musiałaś wytłumaczyć chłopakowi gdzie mieszkasz itd. Był punktualny godzina w godzinę, minuta w minutę i sekunda w sekundę. Pokazałaś mu w czym masz problem i rzeczywiście on naprawdę potrafi dobrze tłumaczyć. I tak dzień w dzień spotykaliście się, to już 3 tygodnie korepetycji. A między wami zapadła więź rzeczywista więź. 
Liam dzisiaj zaprosił Cię dziś na spacer. Przekazał też że to coś ważnego. Bez wahania się zgodziłaś. Byłaś mu tyle wdzięczna że ci pomagał.
 Siedział na ławce w parku, całkiem zaniepokojony i zdenerwowany. Aczkolwiek bałaś się do niego z tego względu podejść. Powoli po cichu usiadłaś tuż obok.  Chłopak spojrzał spojrzeniem na Ciebie całkiem drewnianym.
- Posłuchaj ściągnąłem Cię tu bo muszę ci coś powiedzieć a dokładnie wyznać... -  O nie a jeżeli to chodzi o chodzenie? Pewnie tak. Raz w życiu miałaś chłopaka, nie jesteś doświadczona, czy ty go kochasz? Czy to nie za krótko? - Chodzi o to że... że mi się podobasz. Gdy cię zobaczyłem poczułem w tobie coś innego. Coś wyjątkowego. Jest osobą tak ciepłą. Zakochałem się w Tobie. - No tak musiało się stać. Z całkiem drewnianą miną patrzyłaś na niego. Co powiedzieć? Co zrobić? - Wszystko w porządku? - Zaczął.
- Liam jesteś wspaniałym chłopakiem, ale... nie uważasz że to za krótki czas znania się? Przecież to tylko miesiąc. Nie jestem pewna czy czuję to samo...
- Przypuszczałem, że tak będzie... daj spokój. - Wstał z ławki i ruszył w przeciwną stronę.
- Liam zaczekaj! - Podbiegłaś do niego, chwytając go za ręce. Patrząc prosto w oczy, odwracał jednak wzrok w przeciwną stronę. - Spójrz na mnie, proszę. - Wtedy powoli odwrócił wzrok. - Czy to musi się tak skończyć? Czy chcesz teraz urwać kontakty kiedy nie jestem pewna uczuć? Kiedy mi tyle pomogłeś? Doradzałeś? I nie chodzi tu o zwykłe korepetycje. Chodzi o Nas... - Ta niepewność uczuć to spowodowanie być może tego że się bałaś. - Przyłużyłaś usta do jego ust. On nie był pewny czy tego chcę po tym co usłyszał. Wasze usta złączyły się w idealny sposób i wspaniale ze sobą współgrały, ani ty ani on nie chciał przestać całować. To było takie namiętne i idealne. Po 3 minutach rozłączył Was powiew wiatru.
- Dlaczego to zrobiłaś? Nie kochasz mnie - Powiedział.
- Człowiek nawet po kilku sekundach potrafi sobie uświadomić że tak naprawdę kogoś kocha... - Chłopak mocno cię przytulił i nie chciał puścić.

~~*~~
imagin taki sobie i krótki, wiem.
Hej hej Wam wszystkim! Jak tam u Was? Pogoda ponura, więc warto poczytać sobie moje imaginy! Zastanawiam się nad jakimś konkursem chociaż potrzebuję waszych propozycji! Proszę o komentarze bo widzę że słabo, ale i tak wam jestem wdzięczna bo już niedługo 30 tys wejść ♥
A więc ktoś chce imagina? Wystarczy pisać z kim i swoje imię, a ja napiszę w jakim czasie macie się go spodziewać! Do napisania kochani!

środa, 25 września 2013

#19 Zayn

Przewrócił się na bok, patrząc prosto w twoje oczy. Ciemna karnacja, włosy i oczy. To co wzburzało w Tobie najwięcej fascynacji. Położył są dłoń na twoim policzku lekko głaszcząc szepcząc - Kocham Cię. Przybliżył się do Ciebie, obdarowując pojedynczymi pocałunkami. Czułaś się taka spełniona i kochana. Mimo iż byliście ze sobą zaledwie miesiąc, był całym światem. Przynosił codziennie dla Ciebie prezenty.
Jest chłopakiem bardzo znanym toteż gra w zespole One Direction gdzie czuje się naprawdę spełniony. Na początku fanom niezbyt podobało się to że byliście razem, zapoznałaś się również z przykrymi słowami z ich strony, jednak z czasem sprawa się złagodziła i zdali sobie sprawę z tego że się kochacie.

 Waszą wspólną i szczęśliwą chwilę przerwał telefon Zayn'a. Ostatecznie odebrał i musiał wyjść na próbę, rzadko kiedy macie czas dla siebie a gdy już macie próbujecie wykorzystać go jak najlepiej. 
 Ponadto Zayn nie wie jednej za to ważnej sprawy...
Znowu, znowu ten ból to się powiększa z czasem, ale on nic nie może wiedzieć to by zaszkodziło waszemu związku. W tajemnicy chodzisz do lekarza i na terapie. Nie chodzi o jakiekolwiek zaburzenia psychicznie co to to nie. 
 Akurat dzisiaj wypadł dzień wizyty. Poprosiłaś jednego z szofera chłopaków aby cię tam podwiózł, może nie dosłownie ale jednak. 
 Lekarz z niezbyt przyjemną miną, spojrzał na Ciebie. Kilka dni temu musiałaś zrobić kilka badań. Usiadłaś na brązowym lekko zardzewiałym krześle.
- To się z czasem powiększa, nie wiemy czy da pani radę przeżyć kolejny rok. Wierzymy, że tak, ale badania z każdym stopniem wychodzą gorzej. Ma pani bardzo groźnego raka, terapia przestała działać, operacje w każdym razie są zbędne. - Mówił przejętym głosem, to było rzeczywiście coś strasznego. Przyjechałaś bardzo szybko do domu kładąc się na kanapę. Szepcząc sobie w myślach - Nie to nie prawda, skądże. Jednak to było zbyt realne. Długą ciszę przerwał dzwoniący Zayn. Kazał przyjść do restauracji tam na Ciebie będzie czekał. 
Nie chciałaś zaprzeczać faktom, że wolałaś siedzieć w domu, ale jednak poniosłaś się myślą. Ubrałaś to: <KLIK> a włosy spięłaś w klasycznego koka. 
  Otworzyłaś drzwi, nikogo nie było pustka. Kelnerka zaprowadziła Cię w inne pomieszczenie restauracji. Tam był on. Spojrzał na Ciebie pięknym wzrokiem:
Taki niewinny, nic nie wie...
Z wymuszonym uśmiechem podeszłaś do niego, składając pocałunek. 
- Wyglądasz pięknie - Zaczął z zachwytem na twarzy. - Próbowałem się do Ciebie dodzwonić wcześniej, nie odbierałaś
- Wyszłam na miasto - I jeszcze kłamstwo...
Chłopak ten wieczór przyjął naprawdę poważnie, był taki czuły ale zawsze uśmiechnięty. Pod restauracją stało tysiące paparazzi i fanów, jako iż to było jedynie wyjście musieliśmy przedostać się przez tłum, na szczęście ochroniarze nam w tym pomogli. 
  
     *oczami Zayn'a*
Była taka piękna, ta sukienka, te włosy i oczy. To wszystko ze sobą tak wspaniale współgra, cieszę się że ją poznałem. To było jak miłość od pierwszego wejrzenia. 
 W pewnym momencie usłyszałem jak dzwonił telefon [t.i], nie byłem pewien czy odebrać, była pod prysznicem wolałem jakby to ona odebrałam. Jednak ten ktoś próbował się dodzwonić kilka razy. Odebrałem.
- Dzień Dobry czy rozmawiam z [t.i] - Zapytał całkiem mi obcy głos. 
- Mówi jej chłopak
- Niech przekaże pan dziewczynie, że mam dla niej kilka leków na uspokojenie, ze względu na zbliżającą się śmierć - Na początku kompletnie myślałem że ktoś ze mnie żartuję, ale potem okazała się, że to prawda.
Czekałem tylko na nią, aby dowiedzieć się więcej szczegółów.

*oczami [t.i]*
Zeszłam do salonu, chłopak chodził w te i we wte. Spojrzał na ciebie, z przeraźliwym spojrzeniem.
- Co się stało? - Zapytałaś. Rzucił twoją komórkę na stół.
- Lekarz dzwonił - I stało się, dowiedział się. Tylko nie to. Teraz cię odrzuci...
- Teraz wiesz...
- Dlaczego nic wcześniej nie mówiłaś dziewczyno? 
- Myślisz, że nie chciałam? To wszystko było za trudne, odrzuciłbyś mnie! Bo po co chodzić z kimś kto za kilka miesięcy umrze? - Rozpłakałaś się, a kto by zrobił inaczej. Wybiegłaś chwytając bluzę. On nawet nie był w stanie za tobą iść, to było wiadomo, to był koniec. 
* kilka godzin później *
Noce w Londynie bywają bardzo zimne, byłaś tylko w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączkach, ponadto miałaś jeszcze bluzę. Było zimno bardzo, byłaś pewna że każda część twojego ciała zamarza. Nagle film się urwał.

 Ledwo otworzyłaś oczy, a zauważyłaś pełno ludzi biegających obok Ciebie. Byłaś w szpitalu. Lekarz podszedł do Ciebie i powiedział, że musieli ostatecznie przeprowadzić operację aby uratować Ci życie, ponadto raka udało się wyleczyć, okazało się że nie był tak groźny jak powinien. Po prostu obawa przed śmiercią robiła z tobą wiele nie za ciekawych rzeczy. Powiedział również, że pewna osoba czeka tutaj od czasu gdy media zaczęły mówić że jesteś w szpitalu czyli 10 minut po fakcie. Chłopak lekko otworzył drzwi - Zayn. Przez chwilę stał w drzwiach, nie był pewien czy uda mu się powiedzieć jakiekolwiek słowo. Po pewnym czasie podszedł do ciebie i usiadł obok. Odwróciłaś wzrok w przeciwną stronę. Zamiast cieszyć się z tego że nie masz już raka, płakałaś. 
- Przepraszam, szukałem cię - Szepnął.
- Nagle przyszedłeś? Albo przyszedłeś przekazać że z nami koniec? - Chłopak, przetarł twoje łzy, kładąc pocałunek na ustach.
- Kocham Cię, chcę spędzić z tobą całe moje życie. - Powiedział...

~~~~

Rozdział taki sobie ale mam nadziej że się chociaż poniektórym podoba. Cieszę się, że powróciłam na tego bloga i zachęcam do czytania :) 
Jak również możecie pisać w komentarzach, że chcecie abym napisała dla was imagin, owszem zrobię to wystarczy napisać imię i z kim :)