niedziela, 26 stycznia 2014

#Imaginy z gifami part.4

1.
Louis: Harry, dlaczego wczoraj [t.i] tak krzyczała?
Harry: 

2.
Gdy chcesz wejść pod prysznic widzisz to:

3.
Gdy Louis zajmuje się dzieckiem:

4.
Ty: Niall, jeżeli dla mnie zatańczysz, to dam ci buziaka!
Niall:

5.
Gdy podczas koncertu Liam wskazuje na Ciebie:

Ty:

6. 
Gdy masz na sobie nową sukienkę i przechodzić sexownie obok chłopców
Liam i Zayn:

7. 
Niall: Jak było po nocce z [t.i]
Harry:

8:
Na koncercie gdy chłopcy zachowują się jak małe dzieci:

9.
Ty: Zayn, co będziemy dziś robić? Kino, park? Zayn? Halo Zayn?
Zayn:

10.
Niall robi ci zdjęcie:


~~*~~
Hej hej! Macie kilka gifów, bo dawno nie było! Mi się niestety za tydzień ferie kończą :( Więc co powiecie na jakiś konkurs? Może podacie propozycje i przynajmniej chciałabym wiedzieć ile osób wzięło by w nim udział. Także piszcie, zapraszam was na mojego tt: @creepersy. Jeżeli chcecie o podawajcie propozycje z kim następny imagin.
A TAK WGL. TO ZA PONAD MIESIĄC ROCZNICA BLOGA! 
konkurs będzie na pewno! :)

piątek, 3 stycznia 2014

#22 Harry

Nowy Rok, nowe postanowienia, marzenia...Pora wziąć się za to co tak naprawdę jest dla mnie ważne. W sumie nie wiem co może być ważniejsze od mojego ukochanego - Harrego.  Jest on najwspanialszy, najcudowniejszy, idealny... Mimo iż nie spędzamy ze sobą za dużo czasu staramy się, jego kariera jest dość wyczerpująca, gdy wraca do domu nie ma już kompletnie na nic ochoty, to dziwnie, że w ogóle rodzice pozwolili mi wjechać do Londynu w wieku 17 lat i zamieszkać z Harrym, może mieli do niego pełne zaufanie. To śmieszne bo w większości czasu dom jest pusty, a ja spędzam czas u mojej najlepszej przyjaciółki Alice, poznanej to tutaj. 
  Obudził mnie blask bijący z okna, słońce próbowało dobijać się do pokoju na wszelkie sposoby. Otworzyłam niechętnie oczy i przetarłam, spojrzałam na bok, chciałam się wtulić w ukochanego niestety nie było go, byłam już pewna że poszedł na kolejne spotkania, bądź próby. Niechętnie ruszyłam w stronę łazienki, żeby choć trochę ułożyć moje włosy. Oczywiście spięłam je w luźnego koka i zeszłam na dół, nadal w "piżamie" czyli krótkich spodenkach i bluzce na ramiączkach. Zeszłam na dół, aby rozejrzeć się czy aby na pewno nie ma Harrego. Myliłam się stał przy kuchence, chyba robił omlety. Objęłam go, a jego aksamitny zapach wdzierał się do nosa. Chłopak był w samych bokserkach, nie można było się oprzeć jego umięśnionej posturze. Odwrócił się w moją stronę, obejmując mnie kusząco. Nasze usta połączyły się przez co poczułam się całkiem idealnie. 
- Kiedy wróciłeś z próby? - Zapytałam, nie puszczając go.
- Dość późno kochanie - Wyglądał na rzeczywiście zmęczonego, może wstał tylko dlatego aby zrobić mi śniadanie. 
Po zjedzeniu śniadania, skierowałam się ku sypialni aby wyciągnąć ubrania które miałam założyć, chłopak podszedł do mnie obejmując mnie zanośle, zaczęło się od delikatnych i niewinnych pocałunków...
- Chcę żebyśmy ten czas zapamiętali jak najdłużej... - Powiedział, przekładając mnie na łoże...
Naszą wspólną chwilę przerwał telefon Harrego.
- Nie odbieraj - Powiedziałam.
- A co, jeżeli to ktoś ważny... - Harry szybko chwycił za telefon, po czym po 5 minutach zaczął ubierać koszulę którą udało mi się już wcześniej z niego zrzucić.
- Mówiłeś, że to będzie nasza niezapomniana chwila... - Powiedziałam przygnębiona.
- Obiecuję, że będzie jak tylko wrócę - Podbiegł do mnie, aby ofiarować mi pocałunki i wybiegł. Do cholery dlaczego w tym momencie dlaczego nie mamy dla siebie ani chwili czasu. 

Po dłuższym siedzeniu na kanapie i oglądaniu bezsensownych programów, zadzwonił do mnie telefon, z ciekawością odebrałam, to była Alice, kazała szybko przełączyć na kanał 6, z niedowierzeniem przyglądałam się temu co tam zobaczyłam. To Harry z jakąś całkiem mi cudzą kobietą. Trzymali się za rękę, ten widok kompletnie mnie oszołomił,  w tym momencie do domu wszedł Harry całkiem zdezorientowany spoglądał na mnie, a potem na to co oglądam, szybko podszedł do mnie wyrywając mi pilota z dłoni i wyłączając telewizor.
- To nie tak...- Zaczął się tłumaczyć. - Ja... 
- Powiedz prawdę! - Stanęłam tuż przed nim, miałam ochotę go uderzyć nawet dłoń zacisnęłam w pięść, ale nie dałam rady. 
- Prawda... - Spojrzał na mnie, po czym odwrócił wzrok w przeciwną stronę. - Zdradzałem Cię, ale... - Powiedział bardzo cichutko, ale ja i tak usłyszałam, najpierw wszystko we mnie zamarło, to co usłyszałam było wielkim ciosem dla mnie. Harry? On mnie zdradzał? Obiecywał że będziemy ze sobą do końca... do końca naszych dni, a tutaj mówi coś takiego... Ciekawe jak długo to trwało? Skoro dopiero media zaczęły o tym huczeć. 
 Paliła się we mnie złość, a nawet zbierał się we mnie płacz, tak płakałam jak małe dziecko. Pobiegłam szybko do naszej wspólnej sypialni, o przepraszam raczej już nie wspólnej... i wyjęłam z szafy walizkę zaczęłam pakować ubrania, tak naprawdę jeszcze nie wiedziałam gdzie się podziać, miałam złe przeczucia, ale to nic chciałam się jak najszybciej stąd wyprowadzić.
 Harry podszedł do mnie, próbował być opanowany i delikatny. Nie chciałam na niego patrzeć, pakowałam się jak najszybciej nie miałam ochoty układać ładnie ubrań.
- Posłuchaj mnie... to naprawdę nie tak miało być, po prostu...
- Nie tłumacz się i masz mnie zostawić nie chcę cię za cholerę widzieć, nie jestem w stanie ci teraz wybaczyć, albo w ogóle nie będę wstanie - Łzy lały się strumieniami, Harremu chyba również zrobiło się przykro bo widziałam jak oczy mu się szkliły. Pobiegłam z walizką na dół, targałam ją niezwłocznie na schodach, Harry próbował mnie przepraszać, kazał mi nie odchodzić. Założyłam kurtkę i buty, po czym powiedziałam. - Nie dzwoń, nie pisz... chcę teraz zostać sama... - Było mi tak źle, już chciałam otwierać drzwi, gdy podbiegłam do niego przytulić się, by poczuć ostatni raz woń jego perfumów, nie wiem dlaczego to zrobiłam, szybko się opamiętałam i oddaliłam się od niego spoglądając na jego smutną twarz, wyszłam. Tylko co teraz gdzie pójść? Wyjęłam telefon z kieszeni i pierwsza osoba która przyszła mi na myśl to Alice. Zadzwoniłam do niej bardzo szybko, zgodziła się bez problemowo bym u niej została na kilka dni. Ale to i tak nic nie zmieni nadal jest mi źle.
 Pozwoliłam sobie już u Alice przejrzeć twitter'a. Wiedziałam, wiedziałam że będzie pełno wiadomości od Harrego, przepraszał, cholernie chciał przeprosić, ale jak ja mam mu wybaczyć? To nie jest takie proste.
 Minęło kilka dni odkąd jestem u Alice, zaczynam się oswajać z sytuacją i z tym że rano budzę się bez mojego już nieukochanego. Pierwszy tydzień był bardzo trudny, chociaż teraz też jeszcze jest, ale Alice pomaga mi dojść do siebie, chociaż Harry i tak nie daje za wygraną codziennie próbuje się do mnie dodzwonić, już nawet myślałam nad zmianą numery, nadal nie jestem w stanie mu wybaczyć, myślałam nad powrotem do Polski i chyba tak właśnie zrobię. 
Poranną kawę z Alice, przerwał nam dzwonek do drzwi, postanowiłam że to ja otworze.
- Niall? Co ty tutaj robisz? - Byłam strasznie zdziwiona. Skąd on w ogóle wiedział, że tutaj właśnie jestem?
- Mogę wejść? - Zapytał, pokiwałam twierdząco zapraszając go do środka, Alice jak nas tylko zobaczyła ostatecznie powiedziała że musi wyjść na spotkanie, było wiadome że chciała nas zostawić samych. 
- O co chodzi? - Zapytałam, po czym usiedliśmy na kanapie.
- O Harrego... - Zaczął.
- Dobrze wiesz, że ja i on to skączony temat, proszę nie przekonuj mnie do niego, było mi ciężko, ale nic już nie będzie takie same.
- Zamknął się w sobie i to dosłownie, nie chce z domu wychodzić, dalej mówi że żałuje to co zrobił, że dla niego życie nie ma sensu bez ciebie, przez to nie mamy jak ćwiczyć na próbach bo bez niego nie damy rady
- Wiesz? Mógł wszystko przemyśleć sam, przypuszczał że media się nie dowiedzą? Otóż nie! To jest jego wina do cholery, więc niech nie pieprzy głupot! - Krzyknęłam, wybuchłam, nawet biedny Niall się mnie przestraszył - Przepraszam... 
- Ym... Nie szkodzi... Sprubój z nim chociaż pogadać, może ty go przekonasz...
- Wybacz, ale... wracam do Polski - Spojrzałam na niego, był załamany.
- Jak to wracasz! Dlaczego? - Podszedł do mnie.
- Nie mam tu po co być, z Alice będę utrzymywać kontakty na internecie, mam tutaj same złe wspomnienia, poza tym to miasto cały czas przypomina mi o Harrym, wybacz ale to postanowione.
- Wybacz, że to musiało się tak skończyć... - Nie ubłaganie przerwał mu jego telefon, przeczytał sms'a i szybko powiedział że musi wychodzić, chwycił za kurtkę i spojrzał na mnie, bardzo mocno mnie przytulił to było kochane.
- Przeproś chłopców że nie zdążyłam się z nimi pożegnać,  a Harremu nic nie mów że tu byłam, ani że wyjeżdżam. - Pokiwał tylko twierdząco głową i wyszedł. 
 Spojrzałam na stronę internetową w której mogłam kupić swój bilet, tak też zrobiłam zakupiłam na jutro z samego rana. Przedzwoniłam szybko do rodziców aby ich poinformować byli bardzo zdziwieni moją decyzją.
  Nad ranem byłam mega przygnębiona i smutna, spakowałam do walizki ostatnie rzeczy, po czym zjadłam śniadanie. Z Alice pożegnałam się już wczoraj, bo nie chciałam jej budzić, było jej bardzo przykro że to tak musiało się skończyć. Droga na lotnisko przygnębiała mnie jeszcze bardziej. Muszę stąd wyjechać, byłam tutaj tylko dla Harrego, a teraz odkąd nie jesteśmy razem nie mam po co tu być. Do mojego lotu miałam jeszcze niespełna 20 minut. Podeszłam do automatu aby kupić sobie kawę, po czym usiadłam na ławce. 
15 minut do mojego lotu, jakiś mężczyzna w kapturze usiadł obok mnie, pisał przez telefon. 
Nagle zaczął nucić: 
I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

Bardzo znaną mi piosenkę "Little Things" i na dodatek tak bardzo znajomy mi głos, w końcu ja również włączyłam się w powiew muzyki:
I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
Spojrzałam z uśmiechcem na męźczyzne siedzącego obok, zdziwiłam się bo to był on - Harry.
- Nie wyjeżdżaj... - Zaczął - To moja wina, to ja schrzaniłem to wszystko, nie zrobiłem tego celowo, zawsze kochałem ciebie i tylko ciebie a ta dziewczyna? Ona? Ona była dla mnie nikim, chciano wzbudzić zainteresowanie wśród reporterów, chcieli nowe tematy z One Direction, zamierzałem ci to powiedzieć, ale wiedziałem że i tak skończyło by się to tak jak teraz. Posłuchaj - Podszedł do mnie chwytając mnie za ręce - Nikogo, ale nikogo nie kochałem tak bardzo jak ciebie jesteś dla mnie wszystkim, uwierz mi skarbie. Proszę nie wyjeżdżaj... - On... on zaczął płakać? Tak, on płakał. To był decydujący moment, postanowiłam mu uwierzyć, nie chciałam go stracić mimo że ogarniała mnie obojętność, był dla mnie zbyt ważną osobą, w końcu to dla niego tu przyjechałam... 
Wtuliłam się w niego, tak bardzo mnie objął po czym zaczął mnie czule całować, wiedziałam że zależy mu na mnie, wiedziałam... Zaraz po tym zjawiła się reszta zespołu, krzyknęłam ze szczęścia tuląc wszystkich nawzajem. Byłam szczęśliwa. Moje postanowienia noworoczne? Nigdy nie wierzyć telewizji.

~~*~~
HEJ HEJ miśki, nareszcie udało mi się coś dodać, wybaczcie że nie dodałam nic w święta i w ogóle :( Jeju, ale jestem szczęśliwa z liczby wejść jesteście mega kochani kocham Was ♥
A więc kochani przywitaliśmy rok 2014 toteż życzę wam wszystkiego dobrego, spełnienia waszych najskrytszych marzeń i wszystkiego czego sobie marzycie! A w tym roku wezmę się ostro za bloga i będę minimalnie dodawać co tydzień imaginy! Propozycje z kim podowajcie w komentarzach :)
Do napisania kochani! 

sobota, 23 listopada 2013

#21 Niall

Grudzień wolnymi krokami się zbliża, oznacza to duże zamieszanie wokół przygotowań świątecznych m.in prezenty, wypieki. Najpiękniejszy czas dla nas wszystkich, ale spokojnie do świąt jeszcze kilka tygodni.

Zapukano do twojego pokoju, szybkim ruchem odparłaś - proszę! - To Niall, twój chłopak. Podszedł do Ciebie obejmując cię wokół siebie.
- Brrr... Ale tam zimno - Westchnął - Nie puszczę cię! - Odparł. Spoglądając na niego z uśmiechem nie dało się nie zauważyć różowych rumieńców na policzkach jego śniada cera pięknie współgrała z niebieskimi oczami. - Już wiem jaki kupię ci prezent pod choinkę - Zaśmiał się.
- Nie oczekuję od Ciebie prezentu, wystarczy mi że jesteś tu obok mnie, poczekaj chwilę! Ale zasłoń oczy! I nie oszukuj! - Oznajmiłaś, wyciągając dziergany sweterek, który zrobiła twoja babcia. Wiedziałaś, że Niall uwielbia takie sweterki, a w nim będzie wyglądał cudownie - Otwórz! - Spojrzał swym pięknym wzrokiem, na jego twarzy pojawił się uśmiech, założył go a wyglądał w nim po prostu idealnie. To najcudowniejszy chłopak na świecie. Potrafi cię pocieszyć w chwilach nawet srogich, zawsze jest przy tobie, stara się być dla Ciebie najważniejszą osobą w życiu. 

*kilka dni później*

Od kilku dni pada obfity śnieg, nie można się wydostać z domu z tego względu Niall też tak często cię nie odwiedza. Chciałaś więc zrobić to sama i bynajmniej pójść do Niego pieszo, bo biorąc pod uwagę pogodę trudno byłoby przedostać się autem, a poza tym taty i tak w domu nie ma. 
Założyłaś na siebie długi płaszcz, cieplutkie buty, czapkę, szalik no i oczywiście rękawiczki. Przedostając się trudem przez puszysty śnieg udało Ci się dostać. 
Zadzwoniłaś na dzwonek. Cisza. Zrobiłaś to ponownie. Cisza. Może go nie ma? Już miałaś wracać gdy otworzył drzwi. Był bez koszulki.
- Niall? - Podeszłaś do Niego. 
- [t.u] co ty tu robisz? W taką śnieżycę? - Jąkał się...
- Dlaczego jesteś bez koszulki? 
- Ymm... eee - Nie potrafił nic powiedzieć.
- Niall chodź już! - Krzyknął całkiem ci obcy głos, obca kobieta całkiem obca, w samym szlafroku.
- Niall o co tu chodzi? Kim ona jest? - Język ci się plótł od pytań, był zagubiony bo nic nie mówił - Niall! - Krzyknęłaś dość głośno.
- Uspokój się bo nas ludzie usłyszą - Chwycił Cię za ramię, trząsł się z zimna. 
- Nie dotykaj mnie! - Znowu krzyknęłaś - To dlatego do mnie nie przychodziłeś, pogoda nie grała tu roli, zdradzałeś mnie, zabawiałeś się z inną! Brzydzę się Tobą rozumiesz? - Rozpacz, wielka rozpacz. Łzy same cisnęły Ci się ku oczą. To był za duży cios, niewybaczalny... Spojrzałaś na niego odwracał wzrok zaczęłaś biec przed siebie, krzyknął tylko twoje imię i podbiegł jedynie do furtki z myślą, że cię dogoni. Niby biegłaś przed siebie, ale trudno było cokolwiek zobaczyć. 



*Oczami Niall'a*
Co ja narobiłem? Nie wiem co mam myśleć, martwię się o nią. Wiem do czego jest zdolna. Jestem cały oziębły. Założyłem na siebie koszulkę, spodnie, od niej sweter a co najważniejsze kurtkę. 
- Zabierz swoje rzeczy i wróć do siebie - Powiedziałem do Lisy bo tak miała na imię. Spojrzała na mnie tylko wrogim spojrzeniem i wykonała moje zlecenie bo wiedziała że wszystko wyszło całkiem inaczej, nie tak miało być. Lisa tylko przyjechała na kilka dni szukając nowego domu, wyszła akurat z pod prysznica, a mi? A mi było po prostu gorąco. Miałem zamiar robić teraz co innego, szukać jej, prosić o wyrozumienie teraz to się liczyło. Nie chciałem żeby tak wyszło to nie moja wina.


                                     *Twoimi oczami*                                     
Mróz, zimno dało swoje znaki. Mimo że byłaś bardzo ciepło ubrana było zimno stanowczo i jeszcze płacz, łzy zasychały na policzkach robiąc nieprzyjemną skorupę. Na dodatek biegnąc od Niall'a pobiegłaś w całkiem przeciwną stronę toteż niewiadomo gdzie jesteś. Usiadłaś na ławce, trzepiąc się z zimna. Wokół nikogo nie było jedynie jakaś grupka chłopców z papierosami i alkoholem. Jeden z nich podszedł do ciebie.
- Siema, chcesz papierosa? - Spojrzał na ciebie wyciągając jednego, przyjrzał się tobie jeszcze bardziej po czym zauważył że płakałaś, podał ci chusteczkę.
- Nie pale - Oznajmiłaś.
- Pomoże ci się odstresować - Powiedział, niechętnie wzięłaś papierosa do ust i zaciągnęłaś się za pierwszym razem zakrztusiłaś się, a potem już było inaczej, fajnie. - Masz - Powiedział, wyciągając z torby dziwną butelkę z alkoholem w środku. Bez wahania zrobiłaś kilka szybkich łyków zapominając się, a potem? A potem to już urwał się film.
~~*~~

- Panie doktorze chyba się rusza! - Krzyknął ktoś. Podbiegło do ciebie kilka osób, inni wstrzykiwali jakieś szczepionki, inni podawali leki. 
Przetarłaś oczy, światło lamp raziło cię mocno w oczy dając coś nieprzyjemnego. 
- Gdzie jestem? - Powiedziałaś cicho z chrypką.
- W szpitalu - Oznajmił doktor - Połączenie tak mocnego alkoholu i najgorszych papierosów nie dało jak widać dobrego efekty, chłopcy którzy ci to podali chcieli na tobie wypróbować ten eksperyment jednak w ostatniej chwili zadzwoniła pewna osoba i udało nam się ciebie uratować, 10 minut później byłoby już za późno, teraz tylko poleżysz u nas z 2 dni aż zdrowie będzie już w normie, a teraz masz gościa - Powiedział i wyszedł jak reszta, za to wszedł Niall. Spojrzałaś na niego wrogim spojrzeniem.
- Co tu robisz? Wyjdź! - Byłaś zdenerwowana.
- Posłuchaj mnie...
- Nie chce cię słuchać! Wyjdź!
- Proszę! To ja zadzwoniłem po karetkę tamci chłopcy byli narkomanami, udało mi się zadzwonić również na policję, gdy cię zobaczyłem modliłem się tylko żebyś przeżyła jesteś dla mnie ważna to co się wydarzyło między mną a Lisą... ehhh... to nie tak... - Chwycił Cię za rękę przybliżając się do Ciebie, chcąc pocałować w usta. Odwróciłaś głowę w przeciwną stronę, z twoich oczu spływały pojedyncze łzy. Zrezygnował, spojrzał na Ciebie przykrym spojrzeniem jakby zaraz miał się rozpłakać i wyszedł...

*2 dni później*

- Nareszcie! - Krzyknęłam - Niby byłam tu dwa dni a czułam się jakby 2 miesiące - Mówiłaś do taty. Powracając do Niall'a nie odwiedził ci przez te 2 dni w ogóle, a co najgorsza przez najbliższy miesiąc będziesz musiała się poruszać na wózku inwalidzkim. - Tato dzwonił Niall? 
- Niestety nie... ale czeka cię niespodzianka w domu!
Przyjechaliście bardzo szybko. To chyba coś ważnego.
Tata powolutku z czułością wjechał do domu wózkiem. Mama bardzo szybko przybiegła się przywitać ucałowała cię jak nigdy. Jednak za nią stał Niall, a więc to o to musiało chodzić, nie miałaś ochoty go widzieć a co dopiero z nim rozmawiać.
- Co ty tu robisz? - Odparłaś. - Mamo, tato zostawcie nas samych.  - Niechętnie to zrobili. - Po co tu przyjechałeś? Żeby się jeszcze ze mnie śmiać? Proszę zrób to już nie jestem taka jak kiedyś będziesz mnie odrzucał bo jestem na wózku inwalidzkim! Nie kochasz mnie!
- [t.i] proszę uspokój się! Tłumaczyłem Ci jak było chcę cię przeprosić za swoje błędy, nie wiem jak mam cię przekonać żebyś w końcu mi zaufała! - Był przejęty
- Nie chcę być z kimś kto mnie okłamuje! Byliśmy razem bardzo długo skąd mam mieć pewność czy właśnie przez ten czas mnie również nie oszukiwałeś?
- Nie zrobiłem tego, nawet się z nią nie kochałem! 

- Nie kochałeś? Wyjdź nie chcę cię widzieć jak mogłeś w ogóle się tu pokazywać po tym wszystkim? Jak? - Łzy... cholerne łzy zaczęły same spływać, strumieniem.
- Nie płacz proszę uwierz mi na słowo - Przybliżył się do Ciebie, kucając tuż przed tobą chwytając cię za ręce patrząc prosto w twe oczy, odwracałaś wzrok. .. - Posłuchaj mnie proszę, spójrz na mnie - Niechętnie to zrobiłaś. - Mówię prawdę, nic między mną a Lisą nie zaszło to, wyglądało to jak wyglądało, zatrzymała się u mnie na kilka dni, jedyną najważniejszą kobietę którą kocham jesteś nią ty uwierz mi! - Nalegał.

To było zbyt realnie a żeby mu nie uwierzyć, mówił to z łzami w oczach. Chciał uświadomić że mówi prawdę. To było po prostu piękne. Przyciągnęłaś go do siebie szepcząc "kocham cię" składając pojedyncze pocałunki, a Lisa? Lisa okazało się jest dobrą kumpelą Niall'a opowiedzieli ci wszystko razem jak to było naprawdę teraz masz do niego godne zaufanie i wiesz, że źle postąpiłaś.

~~*~~
Hej hej! Jak tam u Was? Wysyłam te kartki świąteczne inf. są zawarte w ostatnim poście! Tak więc zachęcam! A teraz komentujcie i wgl. a ja idę oglądać kevina hahhaha dziękuje za liczbę wejść kocham was! ♥