- Czy przyjaciele trzymają się za ręce, przytulają lub też całują? Nie! Nie mamy o czym rozmawiać... - pierwszy raz widziałaś go tak zdenerwowanego.
- Ale Lou... - chwyciłaś go za rękę, lecz ten szybko ją schował do kieszeni.
- Gdzie moja walizka?
- W szafie...- szybko do niej podszedł i wyciągnął prostokątną-granatową walizkę, po czym zaczął wkładać do niej ubrania.
- Proszę Lou, nie rób tego... - nie odpowiadał, zasunał zamek walizki, po czym chwycił ją i skierował się w stronę drzwi wejściowych. - Błagam! - zaczęłaś płakać, płakać jak małe dziecko, cała zalana łzami. Nie wzruszał go twój płacz. Ubierał buty, nawet nie spoglądając na ciebie kątem oka, gdy już je założył chwycił za klamkę, chwyciłaś go ponownie za rękę.
- Nie dotykaj mnie! - krzyknął.
- Lou...
- Nie wymawiaj mojego imienia! Brzydzę się Tobą! Jak mogłem ci zaufać? Jak mogłem z tobą być? Do cholery jasnej [t.i]! - krzyczał, ponownie krzyczał, tak głośno że można było go usłyszeć w całym domu, a przyznam nie był on mały.
- Dlaczego mi nie wierzysz?
- Ty i Ja, to skończony temat! Nie mam już nic do powiedzenia. Wychodzę i nie dzwoń do mnie, nie pisz po prostu daj mi święty spokój! Narazie - powiedział i wyszedł, trzaskając bardzo mocno drzwiami. Pobiegłaś za nim, wykrzykując cały czas jego imię, na daremno. Wsiadł do auta i pojechał. Usiadłaś tuż na ławce w ogródku i schowałaś twarz nadal płacząc.
Wracałaś z zakupów. Obydwie ręce miałaś zajęte ciężkimi torbami.
Przechodziłaś przez park. Twój wzrok zainteresował chłopak z dziewczyną siedzący na ławce, całujący się. Pozwoliłaś przypatrzeć się im bardziej, chłopak przypominał ci kogoś bardzo bliskiego. Nie myliłaś się. To był Louis! Zaczęłaś biec w ich stronę, zauważyli cię. Zaczęli uciekać. Potknęłaś się. Upadłaś. Wszystko się rozsypało. Podeszli do ciebie. Zaczęli się śmiać, po czym całować. Błagałaś o pomoc nikt nie chciał ci pomóc. Byłaś na skraju wyczerpania psychicznego. Próbowałaś się podnieść. Nagle intensywny deszcz i buża utrudniały ci. Oni nadal się śmiali. Po kilku minutach podniosłaś się, oni odeszli... Zaczęłaś ścierać łzy bluzą, nadaremno.
Pobiegłaś ku wielkiemu drzewu i usiadłaś pod nim. Skuliłaś się, zauważyłaś pewne ostre nrzędzie na trawie. Chwyciłaś go i przez chwilę zastanawiałaś się. Twoje życie nie ma już w każdym wypadku sensu. To koniec. Czas to zakończyć. Wycelowałaś w ręke. Zaczęłaś wbijać narzędzie w ciało. Krzyczałaś, nikt nie słyszał, nie zauważał...
~~*~~
- [t.i], [t.i] - otworzyłaś oczy, ujrzałaś twarz Louisa - Co się dzieje? Dlaczego płaczesz? - chłopak leżał tuż obok ciebie spoglądając na ciebie. Był bez koszulki.
- Lou... - wtuliłaś się w jego tors, był ciepły, wycierając łzy do husteczki którą ci podał - To tylko sen, zły sen.
- Nie strasz mnie tak więcej - wtuliliście się w kołdrę.
- Kocham Cię - powiedziałaś.
- Ja ciebie też - złożyliście czuły pocałunek, po czym usneliście.
___________________________________
Wybaczcie, że z Louisa zrobiłam takiego wrednego człowieka :) Mam nadzieję, że czytało się dobrze :) A teraz 5 komentarzy = następny imagin :) Nie będzie komentarzy - nie będzie imaginów. Bo wtedy mam znak czy mam kontynuować i nie będzie to znak że moja praca jest na marne :) A tak poza tym przypominam o zamówieniach imaginów. Wpisujecie pod tym Imaginem - Z kim oraz swoje imię :) Zbieram do końca marca :)
Uwielbiam to. *_* Ale ty masz talent. :D
OdpowiedzUsuńSuper!!! prze cudwony imagin czekam z niecierpliwością na następny ! ; **
OdpowiedzUsuńProsze o + 18 z Malikiem dla Emmy :3
OdpowiedzUsuńŚwietny! *.* Poproszę z Niall'em dla Mary :)
OdpowiedzUsuńPS. Jak chcesz możesz zrobić +18 ;)
Aaaa ! Super !! Proszę dalej !! ;*
OdpowiedzUsuńmatko, jesteś genialna *o*
OdpowiedzUsuńpoproszę z Narrym albo.. hmm, Larrym ;3 dla SusieUYC (z zespołu Underneath Your Clothes ;))
Świetna jesteś. Pisz dalej!!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńBoski. Czekam na next!!!
OdpowiedzUsuńGenialny!!!! I czekam na następny ♥.♥
OdpowiedzUsuńjeeej tu takie smutne, ja siedze przygnębiona, a nagle ona się budzi <3 lol xd zajebiściee :*
OdpowiedzUsuń